A teraz? Siedzę w autobusie. Za chwilę będę musiała wysiąść i zmierzyć się z tym, co mnie czeka.
Weszłam. Na początku był apel, nauczyciele, wychowawcy zostali przedstawieni. Później wszyscy udaliśmy się do wskazanych klas. Usiadłam w 3 ławce- nie za daleko, nie za blisko. Dosiadła się do mnie jakaś blondynka i przedstawiła się jako Angie. Zaraz później nasza wychowawczyni rozdała nam plany lekcji, powiedziała najważniejsze informacje i puściła nas do domu. Nie zostałam na spotkaniu z "nową klasą". Wolałam wrócić do domu, przebrać się i pójść do Jane. Zadzwoniłam do niej i dowiedziałam się, że jest u Jimmy. Całę popołudnie spędziliśmy razem, powymienialiśmy się spostrzeżeniami apropo naszych nowych klas. Wieczorem Jimmy zaproponował, że mnie podwiezie skuterem do domu, żebym tak daleko nie szła sama. Oczywiście w moim przypadku nie obyło się bez żadnych atrakcji- nie umiałam zdjąć kasku, z czego oby dwoje się śmialiśmy.
~*~
Pierwszy tydzień szkoły zleciał mi szybko. Na każdej lekcji czytali nam regulaminy. Poznałam imiona osób z nowej klasy. Po tych paru dniach stwierdziłam, że tylko Angie z tej klasy mi pasuje. Każda inna osoba źle na mnie działała. Na szczęście Angie miała takie samo zdanie, co ja. Szybko się ze sobą zakumplowałyśmy. Teraz na każdej lekcji siedzimy razem i nie przejmujemy się resztą klasy. Angie bardzo mi przypomina Jane- muszę je ze sobą poznać.
- Hope!- powiedziała Angie- Ty mnie w ogólnie nie słuchasz!
- Przepraszam. Zamyśliłam się.- wydukałam. Rzadko zdarzają mi się takie właśnie sytuacje. - To co mówiłaś?
- Że wkurza mnie Maggie.
- Z naszej klasy?- spytałam.
- Tak. Stale do mnie pisze na facebooku. Nie rozumie, że nie chce z nią gadać. Dobrze, że w szkole nie podchodzi.
- Pewnie mnie się boi.- zaśmiałam się.
- Tak, bo jesteś taka straszna!- powiedziała Angie, po czym zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję.- Chodź, bo się spóźnimy, a z tego, co zauważyłam to pan Thomas tego nie lubi.- dodała i wstała. Szłam za nią. Miałyśmy do pokonania schody i dwa korytarze. Wychodząc z auli zagapiłam się na dziewczynę za mną i wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- O Boże! Przepraszam!- powiedziałam zdezorientowana, po czym się jeszcze potknęłam. Upadłabym, gdyby on mnie nie złapał.
- Nic się nie stało. - powiedział z uśmiechem na twarzy.- Uważaj lepiej, bo jeszcze coś Ci się stanie.
- Dziękuję za ratunek i jeszcze raz przepraszam.- wydukałam. Z opresji wyrwała mnie Angie,
- Hope! Pośpiesz się, bo na prawdę się spóźnimy!- powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
Jak już usiadłyśmy do łąwek na matematyce powiedziała:
- Ty to masz szczęście! Drugi tydzień i już wyrwałaś takie ciacho!
- Szczęście? Czy Ty widziałaś tą akcję? Najpierw na niego wpadłam, a później jeszcze prawie przewróciłam się na twarz. Takie romantyczne. On teraz pewnie opowiada o tym incydencie kolegą i się ze mnie śmieją.- spaliłam buraka.- Musimy go unikać.
- Ale czy Ty w ogólne mu się przyjrzałaś?- spytała, jakby wcale nie słyszała, co do niej wcześniej powiedziałam.
- Byłam zbyt skrępowana całą tą akcją, żeby oceniać jego wygląd Angie!- powiedziałąm trochę za glośno.
- Trzecia ławka! Cisza! Ja tu próbuję prowadzić lekcję!- nakrzyczał na nas pan Thomas.
Po zakończonej lekcji szybko wyszłam z sali i pobiegłam na autobus. Na szczęście nie musiałam wałkować dalej tego tematu z Angie, bo ona musiała zostać jeszcze na angielskim. Drogę powrotną spędziłam z moimi słuchawkami i dobrą muzyką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz